W stawce F1 z 23 kierowców startujących w tym sezonie aż 11 zostało wybranych spośród kierowców GP2. Nie wątpliwa ta seria juniorska dostarcza najwięcej kierowców do królowej sportów motorowych. Tylko czterech kierowców rozpoczęło starty przed powstaniem tych zawodów juniorskich.
Widać tendencje do przyjmowania kierowców w Red Bullu z juniorskiej serii Renault, dostawcy ich silników. Kiedyś Vettel, Riccardo oraz Sainz właśnie tam startowali, a ostatnich dwóch zaraz po zdobyciu mistrzostwa. Po startach w tej serii dostał się też Magnussen.
Nie ma już praktycznie kierowców z innych serii po za nielicznymi wyjątkami. Pascal Wehrlein przeniósł się do F1 po zdobyciu tytułu w DTM dla Mercedesa. Kwiat i Bottas awansowali bezpośrednio z GP3.
Fenomenem jest na pewno Max Verstappen który w startował w wyścigu jako najmłodszy kierowca w historii. Nie osiągając znaczących wyników w żadnej z wyżej rozstawionych serii juniorskich po za jednym sezonem w F3.
Mimo tego, że GP2 ma być przedsionkiem królowej sportów motorowych to przepaść technologiczna jest ogromna, zespoły stamtąd nie mają szans na awans. Władze F1 nie pozostawiły sobie żadnej możliwości aby przetestować zespół. W swojej historii teamy rozpoczynające swoją przygodę z F1 kiedyś miały się okazje sprawdzić, teraz GP2 pozbawia szans na próbę wykazania się.
GP2 jest niewątpliwie szansą dla młodych kierowców. Prawie wszyscy kierowcy brani pod uwagę do startów w F1, ścigają się właśnie tam. Aby zakwalifikować swój zespół, oprócz ubłagania władz o ewentualne przyznanie jakiegokolwiek miejsca, trzeba dokonać niebywałych wyczynów w innych seriach wyścigowych.
Komentarze
Prześlij komentarz