Indycar- podsumowanie półmetku sezonu 2018

W Ameryce pierwsze dokładniejsze zestawienie szans na zdobycue mistrzostwa można zrobic tuż po podwójnie punktowantm, a zarazem najbardziej prestiżowym wyścigu w Indianapolis. Tegoroczna edycja jak zwykle dostarczyła nam sensacji, a jednocześnie uformowała grupe kierowców liczących sie w walce o mistrzostwo.

Rywalizacja na Indy500 rozpoczeła sie jak co roku od kwalifikacje, ale tegoroczna stawka w tej sesji była podwójna. Po za bonusami punkowymu możliwymi do zdobycia już tydzien przed wyścigiem. Drugim testem była możliwość odpadnięcia jeszcze przed startem klasyka, ponieważ ilość zgłoszeń była większa od miejsc na starcie.  Już w tym pierwszym teście zawiódł James Hinchcliffe, który do rozpoczęcia kwalifikacji mógł być jednym z głównych kandydatów do mistrzostwa.

Tegoroczna edycja legendarnego wyścigu na torze owalnym odbyła się bez spektakularnych kraks, jednak nie wszystkim kierowcom udało się uniknąć błędów. Tym sposobem kolejny z głównych kandydatów do korony stracił ogromny dystans do rywali. Mowa oczywiście o byłym kierowcy Toro Rosso- Sebastienie Bourdais. Uderzenie w obramowanie toru w wyścigu który ukończyło większość kierowców tworząc pewien bufor między czołówką, a kierowcami którym nie udało się ukończyć rywalizacji musiało się wiązać z ogromnymi stratami przy tak licznej stawce i po przyznaniu podwójnych punktów.

Kolejnymi ofiarami dosyć przeciętnej formy od samego początku sezonu są Simon Pegenaud oraz Marco Andretti. O ile średnia forma tego drugiego nie dziwi, o tyle francuz dwa lata temu zdobywał mistrzostwo, a w zeszłorocznej rywalizacji również się o nie otarł. W tylko nieco lepszej sytuacji są debiutujący Robert Wickens który już dwukrotnie stawał na podium oraz Graham Rahal który głównie za sprawą słabych kwalifikacji nie był w stanie walczyć o najwyższe rezultaty.

W bezpośredniej walce o mistrzostwo pozostają kierowcy który już w tym roku udało się wygrywać wyścigi w tym sezonie. Ostatni na pięcioosobowej liście jest Newgarden zwyciężający w dwóch wyścigach jeszcze przed przyjazdem do Indianapolis. Kolejny jest Hunter-Reay po fenomenalnym podwójnym weekendzie w Detroit gdzie wygrywał i był drugi. Rossi z kolei nie znalazł dla siebie miejsca w F1, ale w tegorocznym Indycar już cztery razy stawał na podium, a w tym raz zwyciężał. W ostatnich wyścigach do roli faworyta urósł również Dixon który zajął miejsce na podium w klasyku i przez ostatni weekend prezentował fantastyczną formę zdobywając jedno ze zwycięstw.

Liderem klasyfikacji pozostaje jedna Will Power który po niezbyt udanym początku sezonu nadrobił wszystko zwyciężając w obu wyścigach na torze w Indianapolis, a zarazem prezentując najlepszą formę wśród kierowców Chevroleta w ostatni podwójny weekend dając mu po raz kolejny realną szansę na utrzymanie takiej sytuacji już do finiszu sezonu. 

Komentarze