Zmiany silnikowej historii

Wprowadzenie nowych przepisów silnikowych ma na celu sprowadzenie przede wszystkim nowych chętnych na konstruowanie i dostarczanie swoich jednostek napędowych zespołom startującym w serii Grand Prix. Ponadto od czasu kiedy ze sportu odszedł Cosworth wśród dostawców zabrakło całkowicie prywatnych producentów silników wyścigowych. 

Próby zachęcenia koncernów i wszelkiego rodzaju prywatnych konstruktorów staje się o tyce cięższa, że tytułu mistrzowskiego nie zdobywał nikt z po za aktualnej listy startowej od 1985 roku kiedy po mistrzostwo sięgnął duet McLaren-TAG. Ich silniki jednak były oparte na wcześnie skonstruowanych przez Porsche, a pomijając mistrzostwa zdobyte przed Forda trzeba się cofnąć do roku 1967. Od tego czasu jedynie sześciu producentów silników miało swoje jednostki w zwycięskich konstrukcjach. Wcześniej udawało się to również Repco, Climaxowi, BRM czy Vanwallowi. 

Być może nawet prostsze przepisy nie pomogą zdobyć tytułu mniejszych dostawcą, ale być może pozwoli to na ponowne pojawienie się ich w sporcie. Zmniejszenie kosztów skonstruowania jednostki napędowej, a zarazem zmniejszenie poziomu skomplikowania może doprowadzić nas w końcu do pojawienia się nowych producentów na liście laureatów. 

Na razie wiadomo, że silniki na sezon 2021 będą uboższe w system odzyskiwania energii cieplnej który sprawiał największe kłopoty, a zarazem najbardziej podnosił koszty projektowania. Nową koncepcją na razie zainteresowane jest Audi czy Porsche które dopiero opuściły wyścigi długodystansowe, a także Aston Martin będący sponsorem tytularnym Red Bulla. Mówi się również o wprowadzeniu dostawców z grupy Fiata jak Alfa Romeo czy Maserati, a zainteresowany własnym silnikiem może być również McLaren. Sukces nowych przepisów mógłby przyciągnąć jednak kolejnych zainteresowanych sportem. 

Komentarze