Od przyszłego roku startuje jedna międzynarodowa seria Formuły 3 łącząc ze sobą rywalizujące ze sobą GP3 oraz europejską F3, a także wypełni dziurę po zeszłorocznym upadku serii V8. Zabieg taki ma na celu zwiększenie prestiżu, a co za tym idzie więcej zespołów, co powoduje więcej startujących kierowców. Po zmianie nazwy GP2 na F2 przyszedł czas na F3, co zakończy proces tworzenia drabiny kariery dla młodych kierowców.
Zeszłoroczna rywalizacja między seriami juniorskimi w tym segmencie była zażarta, a po wstępnym wglądzie na tegoroczną listę startową F2 widać, że większym zainteresowaniem wśród zespołów cieszą się kierowcy odnoszący sukcesy w zeszłorocznym GP3. W tegorocznym sezonie GP2 zobaczymy walkę mistrzów obu tych serii i ona dopiero da nam wzgląd w ich możliwości.
W GP3 na razie jest niewiele nazwisk na liście startowej co raczej nie wróży dobrze przyszłorocznej rywalizacji, ponieważ można się spodziewać, że przed startem sezonu na wolnych miejscach znajdą się kierowcy z wątpliwymi możliwościami i raczej nie będą walczyć o laury. A w rywalizacji udział weźmie kilku kierowców którzy od kilku lat próbują swoich sił w różnych seriach na podobnym poziomi jak Ilott, Mazepin, czy Hughes.
Na liście startowej F3 znalazło się dużo więcej nazwisk, a wiele z nich już ma na swoim koncie tytuły mistrzowskie czy koneksje w F1. Ferrari umieściło wszystkich swoich juniorów w Premie w tym mistrza włoskiej F4- Marcusa Armstronga, mistrza najbardziej prestiżowej serii tej kategorii. Na starcie pojawi się kilka zeszłorocznych nazwisk oraz zwycięzca zeszłorocznego GP Macau- Dan Tictum.
Zażarta rywalizacja między seriami już wyeliminowała serię V8, a w dalszej przyszłości jedna z pozostałych serii również umarłaby śmiercią naturalną. Władze słusznie postanowiły uprzedzić taki rozwój wypadków tworząc pewną przystań dla młodych kierowców.
Komentarze
Prześlij komentarz