Wyścig na Monzy nie dostarczył nam wielu emocji. Przespany start Lewisa Hamilton dał nam zalążek nadziei na ciekawy wyścig, lecz Brytyjczyk szybko zaczął nadrabiać stracone pozycję ulegając jedynie drugiemu Mercedesowi. Jedyną nadzieją na ciekawe widowisko była odmienna strategia prowadzącego zespołu, ale już na kilkanaście okrążeń przed metą wiadomo było, że pojedynczy postój był najlepszym rozwiązaniem.
Dzięki słabemu startowi lidera klasyfikacji Nico Rosberg mógł nadrobić stracone we wcześniejszych wyścigach punkty i teraz traci już tylko 2 punkty. Mercedesy zdominowały włoski wyścig, a za nimi praktycznie niezagrożeni dojechali kierowcy Ferrari. Dla Red Bulla wyścig był najgorszy wśród czołowych zespołów. Riccardo jechał za czołówką, ale nie był w stanie nawiązać walki. Verstappen za to po wcześniejszym pit stopie próbował nadrabiać stracone pozycje, ale ostatecznie przegrał walkę z Bottasem.
W Williamsie wyścig niewątpliwie był udany. Finowi udało się wyprzedzić jeden z bolidów czołówki, do tego nie najgorszy występ Massy pozwolił na odzyskanie 4 pozycji w klasyfikacji konstruktorów. Obrońcom tej pozycji z Indii nie udało się dotrzymać tempa rywali. Tylko piątce najlepszych zespołów udało się wywalczyć punktowane pozycje, nie dając przeciwnikom szans.
Dla McLarena nie był to udany wyścig, weekend był dla niech udany, ale bolid nie pozwolił na nawiązanie rywalizacji o punktowane pozycję. W Toro Rosso nastroję również nie najlepsze, wydaje się, że bolid i przede wszystkim silnik za bardzo odstają od konkurencji. Jest to dla nich 3 wyścig z rzędu bez punktów. Zdecydowanie lepiej poradził sobie Haas, dla którego Grosjeanowi udało się zdobyć pozycję zaraz za punktowanymi pozycjami. Przespany start Gutierreza pozbawił go szansy na punkty.
W ogonie bez zmian. Najwięcej w wyścigu stracił Manor po awarii Wehrleina, który jechał naprawdę dobrym tempem, przez długi czas na 13 pozycji. Na końcu rywalizację skończył Ocon. Sauber i Renault nie byli w stanie dogonić rywali, szczególnie po kolizji kierowców z obu zespołów na początku wyścigu.
Komentarze
Prześlij komentarz