GP Austrii

Wyścigu po torze Red Bulla nie można nazwać nudnym. Przez cały weekend pogoda dodawała czynnik powodujący rywalizacje ciekawą. Była też jednym z elementów wyścigu gdzie to niektóre z zespołów odkładały swoje pit stopy na wypadek deszczu. Cały wyścig dawał nam coraz więcej wrażeń aż do kulminacji na ostatnim okrążeniu gdzie rozegrała się nieszczęśliwa walka o zwycięstwo. Nieszczęśliwa dla kierowców Mercedesa, kibice jednak mogą liczyć na zaostrzoną rywalizacje w dalszym ciągu sezonu. 

Mimo kolizji Lewis Hamilton dowiózł zwycięstwo Mercedesa. Rosberg nie miał tyle szczęścia przez uszkodzenia w jego bolidzie, w dodatku to on został uznany winnym incydentu na ostatnim okrążeniu, lecz jego kara nie była zbyt dotkliwa, po za punktami karnymi dostał doliczonych 10 sekund co nie zmieniło jego pozycji na mecie. Dla Ferrari rywalizacja miała słodko-gorzki wymiar, poprzez pęknięcie opony i koniec wyścigu dla Sebastiana Vettela, a z drugiej strony podium dla Kimiego na którym jest wywierana tak duża presja. Taki wynik pozwolił Raikkonenowi na zrównanie się w klasyfikacji kierowców z faworyzowanym kierowcą. W Red Bullu sukcesem na pewno można nazwać miejsce na podium Maxa Verstappena. Riccardo natomiast zakończył rywalizacje za czołówką, nie dając rady wyprzedzić Rosberga mimo jego kolizji oraz kary za jej spowodowanie.

Dla Williamsa wyścig nie był szczególnie udany, nie osiągają już oni tak dobrych rezultatów jak sezon wcześniej, Bottas zdołał dojechać jedynie na 9 pozycji. Dla Force India wyścig też nie był zbyt udany po fantastycznych kwalifikacjach Hulkenberga, już na starcie stracił swoją pozycję, by spadać coraz niżej aż do wycofania się z wyścigu na ostatnich okrążeniach. Perez przyzwyczaił nas do wspaniałych występów w ostatnich pięciu wyścigach, tym razem rozbił swój bolid na 2 okrążenia przed metą.

W Toro Rosso kolejny raz Kwiat musiał wycofać się z wyścigu, co jest ciągiem dalszym jego niepowodzeń. Carlos Sainz Jr. zdobywa jednak kolejne punkty dla swojego zespołu. Dojechał on już 6 raz na punktowanej pozycji, Kwiat tylko 3 razy. McLaren ma coraz większe powody do zadowolenia, a Jenson Button pokazuję, że jeszcze się nie poddaje. Weekend układał się po ich myśli, wyścig rozpoczęli z linii a po pierwszym okrążeniu próbowali ścigać lidera. Ostatecznie jednak Brytyjczyk zakończył rywalizacje na 6 miejscu. Haas w swoim debiutanckim sezonie zdołał dołożyć kolejne punkty do klasyfikacji, a wśród kierowców tego zespołu widać coraz większą przepaść. Grosjean zdołał z powrotem wskoczyć do dziesiątki klasyfikacji kierowców, natomiast Gutierrez nie zdołał jeszcze zdobyć żadnego punktu w tym sezonie.

Na końcu stawki dalej widać jaką przepaść dzieli Renault od rywalizacji o punkty w wyścigach. W Sauberze za to Felipe Nasr przez większą część wyścigu jechał w czołowej dziesiątce, jednak nie dał rady utrzymać swojej pozycji. Niemniej jednak jest to pozytywna odmiana po bardzo słabych występach na początku sezonu. Jednocześnie w ten weekend zespół potwierdził, że wkrótce zmieni właściciela. Dodatkowym powodem do zmartwień jest punkt dla Manora który wyprzedził ich w klasyfikacji. Pascal Werhlein zdobywa pierwszy punkt dla swojego zespołu jadąc fantastyczny wyścig. Po tylu latach słabych występów tego zespołu w końcu udało się im wywalczyć punkt w rywalizacji na torze. Rio Haryanto nie dotrzymuje tempa swojemu koledze z zespołu. Kolejny beznadziejny wynik coraz bardziej zwiększa ryzyko utraty fotela wyścigowego w trakcie sezonu. 

Komentarze