Wyścigi po ulicach Londynu przyniosły fanom Formuły E wiele emocji. O ile w pierwszym wyścigu kierowcy walczący o mistrzostwo utknęli na pozycjach po za podium i walka opierała się na przebijaniu się przez stawkę, w drugim po starcie z czołowych pozycji walka o mistrzostwo na torze skończyła się w pierwszym zakręcie gdzie di Grassi staranował Sebastiena Buemiego. Tym sposobem w drugim wyścigu zobaczyliśmy wykręcanie czasów kwalifikacyjnych aby zdobyć ostatnie 2 punkty dające mistrzostwo. Sezon pokazał nam kilka dziwnych sytuacji, gdy w bolidach odpadały lotki z przednich skrzydeł. W pierwszym wyścigu w Londynie okazały się one już po raz kolejny zbędne, gdzie po kolizji di Grassi nadal wykręcał najlepsze czasy okrążeń. Jak widać bolidy są skonstruowane w taki sposób aby nie potrzebować wszystkich części do rywalizacji o zwycięstwo.
Weekend rozpoczął się z jednopunktową różnicą pomiędzy kierowcami walczącymi o mistrzostwo, o ile po pierwszym wyścigu di Grassi zakończył rywalizacje tuż za podium wyprzedzając o jedną pozycje swojego rywala i zyskał nad nim niewielką przewagę na kolejny wyścig. Kwalifikacje do drugiego wyścigu wygrał jednak Buemi co zrównało kierowców ze sobą. Walka miała odbyć się na torze, jednak kolizja uniemożliwiła to. Gdyby obaj kierowcy wycofali się z wyścigu, mistrzostwo zdobyłby di Grassi. Obaj kierowcy mieli taką samą ilość pierwszych i drugich miejsc, Brazylijczyk dał radę zdobyć jednak o jedno 3 miejsca więcej. Na całe szczęście tak się nie skończyło i najszybszy czas okrążenia Buemiego dał mu w pełni zasłużone mistrzostwo.
Nicolas Prost zdecydowanie najlepiej radził sobie na ulicach Londynu. Francuz wygrał oba wyścigi co dało mu trzecią pozycje w klasyfikacji kierowców, a tym samym Renault mistrzostwo konstruktorów. Sam Bird nie dał rady obronić swojej pozycji. W pierwszym wyścigu dojeżdżając dopiero na 7 pozycji, a drugiego nie kończąc poprzez awarię na początku wyścigu. Dobra postawa kierowców Dragona w drugim wyścigu gdzie zdobyli oni 3 i 4 miejsce, przysunęła ich zespół do miejsca na podium w klasyfikacji zespołów, ale w ostatecznym rozrachunku Virgin zakończył rywalizacje na trzecim miejscu z 1 punktem przewagi.
W zespole Mahindra po ostatnim wyścigu na pewno panują dobre nastroje gdzie obaj kierowcy kończyli rywalizacje na podium. Senna pierwszy wyścig skończył za Prostem, Heidfeld w drugim skończyłby wyścig na podium gdyby nie kary po wyścigu.
W ostatnim wyścigu sytuacja w drugiej części stawki nie zmieniła się. Antonio Felix da Costa rywalizował w górnej części stawki godnie reprezentując wycofujący się zespół Aguri. Dobry występ zaliczył również Mike Conway który walczył w pierwszej dziesiątce z kierowcami startującymi w tej serii dłużej od niego. NEXTEV natomiast radził sobie dobrze w obu kwalifikacjach, wyścigi niestety nie szły im już tak dobrze, nie dały one możliwości pokazania się Piquetowi w wyścigu jako ustępującemu mistrzowi.
Komentarze
Prześlij komentarz